Wysiedleni – o akcji Wisła i banderowskich zbrodniach

8 1 317

Akcja „Wisła” została przeprowadzona po II wojnie światowej przez polskojęzycznego komunistycznego okupanta podległego sowieckiej Rosji w celu likwidacji zaplecza logistycznego dla podziemia ukraińskiego. Przed akcją „Wisła” Związek Sowiecki nagle zablokował wywózkę Ukraińców z powojennych polskich południowo-wschodnich ziem na tereny sowieckiej Ukrainy prowadzoną bezpośrednio po wojnie (w jej trakcie z ziem polskich na sowiecką stronę przepędzono 480.000 osób, co było dramatem dla tej ludności). Działania Rosjan miały na celu pozostawienie w Polsce dużej społeczności ukraińskiej, by móc w przyszłości mniejszość ukraińską wykorzystać do destabilizacji sytuacji na ziemiach polskich.

Jednak by społeczność ukraińska pozostająca na ziemiach polskich przy granicy z (okupowaną przez sowiecką Rosję) sowiecką Ukrainą nie była zapleczem logistycznym dla akcji UPA po sowieckiej stronie granicy (świadczącej usługi wywiadowcze dla zachodu) w interesie sowietów polskojęzyczne władze komunistyczne wywiozły Ukraińców na polskie ziemie północne i zachodnie, gdzie nie zagrażali już interesom ZSRR i mogli w przyszłości posłużyć sowietom do destabilizacji sytuacji w Polsce.

Akcja „Wisła” choć uderzała w Ukraińców nie mających najczęściej związku z ludobójstwem Polaków na Wołyniu, i dotknęła też ludność nie ukraińską (Rusinów, Łemków, a nawet prawosławnych Polaków, stanowiących do 10% wysiedlonych, oraz Cyganów), nie wiązała się z dużymi stratami ludności (jak np. deportacje polskiej ludności Kresów czy Bałtów dokonywane przez sowiecką Rosję podczas II wojny światowej). Nie ma więc powodów by mówić o akcji Wisła jako ludobójstwie. Nie ma też powodu by Polacy czuli się odpowiedzialni za działania komunistycznego okupanta, który zniewolił Polskę po II wojnie światowej, i którego władze centralne i kadry dowódcze aparatu represji nie składała z etnicznych Polaków tylko np. Żydów.

Losy wysiedlonych w czasie akcji Wisła przedstawił w, 280 stronicowej, wydanej przez Zysk, pracy „Wysiedleni. Akcja „Wisła” 1947” znany dziennikarz telewizyjny Krzysztof Ziemiec, przybliżając w bardzo interesujący i przystępny sposób historie tej komunistycznej zbrodni i jej ofiar.

Akcja wysiedlania ludności tubylczej z południowo-wschodnich ziem polskich, została rozpoczęła przez komunistycznego okupanta 28 kwietnia 1947. W ciągu kilku miesięcy komunistyczny okupant przesiedlił przymusowo na ziemie zachodnie i północne ponad 140.000 osób. Na opuszczenie domu i spakowanie niewielkiej części dobytku wysiedlani dostawali 2 do 3 godzin. Miejscowości z których wysiedlano były otoczone przez w sumie przez 20.000 żołnierzy ludowego Wojska Polskiego (polskiego z nazwy bo dowodzone przez Rosjan i ich żydowskich kolaborantów, i nic z Polską nie mające wspólnego prócz przymusowo wcielonego rekruta), funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wspieranych przez pograniczników z Armii Czerwone i komunistycznej Czechosłowacji.

Akcja Wisła przygotowywana była już od jesieni 1946 roku. Pretekstem do jej rozpoczęcia była tajemnicza śmierć w czasie potyczki z banda UPA sowieckiego bandyty Karola Świerczewskiego dowodzącego w ludowym Wojsku ”Polskim” (możliwe, że Świerczewskiego zabili jego podwładni a nie Ukraińcy). Po wysiedleniu opustoszała wsie były często palone.

Część wysiedlonych (stanowiących elitę) trafiało do komunistycznego Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie (jego jednym z komendantów był Salomon Morel, żydowski zbrodniarz komunistyczny, którego w ostaniach latach nie udało się państwu polskiemu ukarać, bo Izrael odmówił wydania oprawcy polskiej prokuraturze). Jaworzno było filią niemieckiego obozu zagłady Auschwitz, który po ”wyzwoleniu” sowiecki przemienili w komunistyczne obozy koncentracyjne. Do Jaworzna zsyłano polskich patriotów, cywili ukraińskich, śląskich i niemieckich (banderowcy byli rozstrzeliwani od razu przez ludowe Wojsko ”Polskie”). Wśród 4000 więźniów Jaworzna było 800 kobiet i dzieci. Codziennością w Jaworznie był głód, ciężka praca, bicie i wymuszanie zeznań.

Na terenach z których deportowano cywili w ramach akcji Wisła bandy UPA terroryzowały ludność cywilną i dokonywała licznych sadystycznych zbrodni na Polakach. Jak wspominają wysiedleni rozmówcy Krzysztofa Ziemca akcja Wisła choć była z jednej strony dla nich dramatem z powodu wyrwania z ziem rodzinnych, to z drugiej strony wyzwoliła ich z wiecznego strachu związanego z nieustanną działalnością i terrorem rabunkowa ze strony band (tych kryminalnych i tych UPA), a także formacji komunistycznego okupanta. Wysiedleni nie ukrywają też tego, że pomimo pierwszych lat biedy i niechęci ze strony wcześniej przybyłych osadników, z czasem wysiedlenie wiązało się z poprawą ich sytuacji materialnej -choć na ziemiach zachodnich dostawali domy gorsze i od dwu lat opustoszałe (lepsze zajęli koloniści przybyli dwa lata wcześniej).

Warto pamiętać, że tereny z których wysiedlano w ramach akcji Wisła leżały w centrum przedwojennej Polski. Wysiedlani zazwyczaj nie czuli identyfikacji etnicznej tylko religijną. Byli związani z prawosławiem lub grekokatolicyzmem, i nie postrzegali się jako Ukraińcy (taką identyfikacje narodową narzucało im UPA i komunistyczny okupant). Wysiedlani trafiali na ziemie z których po wojnie wysiedlono ludność niemiecką, i osadzono Polaków z Kresów – często doświadczonych terrorem banderowców, którzy żywili uprzedzenia do wysiedlonych (pomimo, że ci nie mieli wiele wspólnego z zbrodniami nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej). Odmiennie niż na Kresach, na ziemiach centralnych II RP konfliktów etnicznych między ludnością cywilną przed wojną nie było, choć prawosławni i grekokatolicy byli prześladowani, podobnie jak polscy patrioci, przez sanacyjną dyktaturę.

Dramat akcji Wisła dotyczył też Łemków. Których i nacjonaliści ukraińscy i komuniści na sile robili Ukraińcami, wbrew woli tej grupy etnicznej głoszącej swoje związki z Chorwatami. Niestety skutecznie, bo dziś na zachodzie Łemkowie działają w diasporze ukraińskiej.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. tuszyn mówi

    Guzik prawda. Bez Akcji nie opanowano by banderowskiego ludobójstwa. Mieszkałem w polsko – rusińskiej (dopiero hitlerowcy im powiedzieli, że są ukraińcami) wsi. Akcja była przeprowadzona w „białych rękawiczkach”. Wywieziono tylko rezunów. Nie wywieziono popa – banderowca by nie tworzyć religijnych zadrażnień. Była to biedota a otrzymali pod Bartoszycami duże i bogate gospodarstwa pomimo to chyłkiem wracali i noca wyrzynali rodziny repatriantów zza Buga zasiedlonych w ich chałupach. Śmierć Swierczewskiego opisał Albin Siwak na podstawie wyniesionych dokumentów KC przeznaczonych do zniszczenia – przebieg akcji i powody. Akcja Wisła lokowała rezunów po nie więcej niż 1-2 rodziny we wsi. W trzeciej okrągłostołowej pogrupowali się na ziemiach odzyskanych w odrębne wsie – kurenie a jakieś ciemne siły wykorzystają je wcześniej czy później przeciwko Polakom. Nie dajcie się ogłupiać Ziemcom, Tymom, Kowalom, vel Grajewskim, święcickim, Wujcom……..

    1. tuszyn mówi

      A tak! Tym na wschodzie, że są ukraińcami powiedział już cesarz Austrii a tym na Zakierzoniu dopiero Niemcy. Przed wojną mówiono o nich „rusini” a oni sami o sobie „ja z chachłów”. Jestem już wiekowy. Pamiętam. To arcyzbrodniarze.

  2. OLO mówi

    Nie maluj durnot, bo jak było to ci co się tym interesują dobrze wiedzą..Szkoda żeś nie napisał że na zachodnich ziemiach czekały na tych wysiedlonych pałace i obsiane, gotowe do zbioru łany zbóż…-:) Najlepsze co słyszałem to cyt.(dopiero hitlerowcy im powiedzieli, że są ukraińcami) …he..
    Koleś daj spokój tej miernej propagandzie…

  3. Piotrx mówi

    Do Autora artykułu:

    Po pierwsze nie była to akcja tylko operacja „Wisła” !

    po drugie jak słusznie stwierdził śp. Wiktor Poliszczuk

    „.. gdyby nie istnienie i działania OUN-UPA, nie byłoby przymusu w trakcie wymiany ludności i nie byłoby operacji „Wisła”. Stąd należy sformułować wniosek, że nie w samym istnieniu ukraińskiej mniejszości narodowej w Polsce powojennej leżały przyczyny stosowania przymusu w trakcie wymiany ludności, nie w chęci pozbycia się skupisk ukraińskich w Polsce tkwiły przyczyny podjętych przez władze polskie kroków w postaci operacji „Wisła”, a jedyną ich przyczyną było istnienie i działanie struktur Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery, dążącej do oderwania od państwa polskiego jej południowo-wschodnich terytoriów.

    Operacja „Wisła” podjęta została w stanie wyższej konieczności. Winę za przymus w przesiedlaniu ludności ukraińskiej na Ukrainę oraz za podjęcie decyzji o wykonaniu operacji „Wisła”, w konsekwencji za pozbawienie ludności ukraińskiej zwartych skupisk jej zamieszkania i postępującej asymilacji mniejszości ukraińskiej w Polsce, ponosi OUN Bandery, do której ukraińska mniejszość narodowa w Polsce winna kierować swoje ewentualne pretensje.

    Nie do przyjęcia jest twierdzenie ukraińskich nacjonalistycznych działaczy w Polsce, w tym historyków, że operacja „Wisła” miała na celu zlikwidowanie mniejszości ukraińskiej drogą asymilacji, czemu sprzyjać miało jej rozproszenie na ziemiach zachodnich i północnych. Po pierwsze – państwo nie dysponowało enklawą do osiedlenia 150 000 ludności z zapewnieniem dla niej mieszkań i miejsc pracy; po drugie zaś – teoretyczne osiedlenie przesiedlonych na jednym obszarze nie rozwiązałoby problemu OUN-UPA, której oddziały przekoczowałyby w ślad za przesiedloną ludnością i nadal terroryzowałyby ją walcząc przeciwko państwu polskiemu. Rozproszenie przesiedlonych było jedynym wyjściem wykluczającym metodę osadzenia ludności ukraińskiej w obozach.

    W związku z powyższym należy również pamiętać, że takie wzory demokracji zachodniej, jak Stany Zjednoczone i Kanada, po przystąpieniu Japonii do drugiej wojny światowej po stronie koalicji hitlerowskiej, dokonały osadzenia wszystkich Japończyków w obozach odosobnienia i pozbawiły ich majątku, w tym nieruchomości, których nigdy japońskim obywatelom Kanady i Stanów Zjednoczonych nie zwrócono. Znów więc w ocenie zaszłości w Polsce należałoby porównać je z działaniami państw demokratycznych ….”

    http://www2.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/wisla.html

    Jak wyglądało sytuacja pod okupacją banderowską dzisiejszego podkarpacia

    http://www2.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/banderowcy.html

    „….. Także w sprawie palenia i rabowania wsi polskich w powiatach: przemyskim, jarosławskim i sanockim przez Ukraińców z interwencją (rok po zakończeniu II wojny światowej) do ministra obrony narodowej 25 czerwca 1946 roku wystąpił biskup przemyski obrządku łacińskiego Franciszek Barda. Zwracał on uwagę na wypadki, które rozgrywają się w ziemi przemyskiej, jarosławskiej i sanockiej. Od szeregu miesięcy palą się wsie, ludność traci mienie, dach nad głową, a tu i ówdzie życie. Dotychczasowe próby obronne nie zlokalizowały napaści ukraińskich, bo bandy systematycznie idą naprzód i szerzą dzieło zniszczenia konsekwentnie. Wzmaga się nędza tysięcy Polaków, którzy słusznie spodziewają się w swym kraju bezpieczeństwa życia i mienia. Jako pasterz diecezji przemyskiej (…) czuję się dotknięty wspomnianą pożogą i nie mogę patrzeć obojętnie na te straszne w skutkach wydarzenia tak boleśnie dotykające moich wiernych i dlatego zwracam się do P. Marszałka z prośbą, aby zechciał zaradzić łaskawie opłakanym skutkom[31]. W odpowiedzi 2 lipca 1946 roku szef Gabinetu Naczelnego Dowódcy – Ministra Obrony Narodowej płk Łętowski napisał: przedstawiona sytuacja stanowi w obecnej chwili przedmiot szczególnego zainteresowania ze strony Naczelnego Dowództwa. W związku z tym należy spodziewać się w najbliższym czasie zdecydowanej poprawy.

    O skali problemu związanego z ciągłym zagrożeniem ludności cywilnej świadczy liczba zniszczonych i zdewastowanych wsi. W powiecie jarosławskim zniszczono 5612 zabudowań, w lubaczowskim – 7470, w sanockim – 8260, w leskim – 2565, a w gorlickim – 3452. Tyko podczas operacji „Wisła” zostało spalonych 1118 gospodarstw i 3926 ha lasów. Dane te świadczą o braku skutecznego wsparcia ze strony państwowego aparatu bezpieczeństwa i wojska ludności cywilnej, która niejednokrotnie była pozostawiona sama sobie. Nie jest normalna sytuacja, gdzie dwa lata po zakończeniu wojny światowej tj. od maja 1945 r. do lata 1947 roku, w rejonie nowej granicy, która rozgraniczała sojusznicze państwa formacje partyzanckie w miarę swobodnie dokonują takich zniszczeń. Kolejnym przykładem może być tu powiat przemyski, gdzie od 3 września do 12 listopada 1945 roku UPA spaliła 60 wsi z 4592 zabudowaniami.

    Oddziały UPA czuły się na terenie południowo-wschodniej Polski całkowicie bezpieczne. Kwaterowały w wioskach, odbywały przemarsze drogami publicznymi, w biały dzień dokonywały mordów, niszczyły mosty, napadały na pododdziały wojska i milicji. Wprowadzały wśród ludności chaos i panikę. Miały one poparcie miejscowej ludności ukraińskiej, wymuszane niekiedy terrorem. …”

    po trzecie proszę nie pisać bzdur o rzekomym prześladowaniu prawosławnych czy grekokatolików w II RP

    „…choć prawosławni i grekokatolicy byli prześladowani, podobnie jak polscy patrioci, przez sanacyjną dyktaturę….”

    Proszę przeczytać najpierw pracę dr L.Kulińskiej : „Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939” , Kraków 2009

  4. manejka mówi

    dłużej nie skomentuję, z szacunku do autora artykułu, który jak deklaruje nie przynależy do mniejszości wyznania prawosławnego zwłaszcza żyjących w Polsce wschodniej czy południowo – wschodniej, ani rodzina nie doświadczyła bieżeństwa czy tym samym akcji Wisła, zatem zachęcam przeczytać artykuł historyka Grzegorza Kupranowicza http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Elpis/Elpis-r2007-t9-n15_16/Elpis-r2007-t9-n15_16-s11-38/Elpis-r2007-t9-n15_16-s11-38.pdf

  5. DRES mówi

    To wstyd że tak naiwny by nie powiedziec zaķłamany artykuł pojawił się na tej stronie. Jestem zszokowany poziomem wiedzy autora książki i artykułu. Akcja Wisła została przeprowadzona z wielu poważnych dla bezpieczeństwa powodów. Okrutne mordy UPA i pomoc w tych mordach lokalnej ludnosci ukrainskiej w poludniowej Polsce to był fakt. Mój dziadek opowiadał mi co robili Ukraińcy jeśli udało im się złapać Polaka. Tak zwarta społeczność w której działania ośrodków były normą stanowiła śmiertelne zagrożenie dla spójności kraju. Może wielu z was nie wie ale jeszcze przed wojną w moim regionie Łemkowie i ludność rusińska powołała wlasne panstwo że stolicą we Florynce i przeprowadzala zamachy na polską przedwojenna władze. Gdyby nie przesiedlenia po pierwsze zamordowano by znacznie więcej Polaków, po drugie być może dziś mój region nie należałoby już do Polski. Nie ważne że Akcji dokonał rząd niepolski bo mimo wszystko zrobił to co było konieczne!!

  6. z-k mówi

    Toż to wierutne banderofilskie bzdury. Argument, że nie oni dokonali rzezi wołyńskiej. Nie dokonali tam ale tutaj na Zakierzoniu mieli swoje ludobójcze dokonania. Mieszkałem z nimi18 lat. To zwyrodnialcy. Widząc ich tutaj w takiej masie obawiam się wejścia ich w służbę nowego okupanta (wcale nie lepszego od poprzedniego) do trzymania w ryzach niepokornych Lachów. Ten portal nie powinien reklamować takich „dzieł”.

  7. pahon mówi

    Zarówno mieszkańcy Aleksandrii oraz Kopalni są bardzo niezadowoleni z tych propozycji !!! Może to dotrze do urzędników gminnych. Z tego co słyszę pasażerowie będą nadal korzystać z usług PKS, który zawiezie bezpośrednio do Częstochowy.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close