Zapomniane ludobójstwo na narodzie polskim

10 6 236

26 stycznia 2017 r. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął pakiet zmian w ustawie o IPN, w tym projekt zakładający penalizację banderyzmu w Polsce. Pomimo, że o ludobójstwie na ludności polskiej dokonanej przez bandy UPA wie coraz więcej osób, między innymi dzięki filmowi Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”, mało kto wie, że preludium tego ludobójstwa miało miejsce na początku odrodzenia II Rzeczypospolitej, gdy Polacy musieli zmierzyć się z żywiołem ukraińskim w walce o przynależność Małopolski Wschodniej w roku 1918.

W momencie gdy państwo polskie odradzało się po okresie zaborów, jednym z pierwszych starć, do jakich zmuszeni byli Polacy, okazały się walki w Małopolsce Wschodniej z Ukraińcami. Tereny planowanego przez nich państwa były spornym obszarem, do którego rościli sobie prawo również Polacy. Krótki okres walk rozpoczętych starciami we Lwowie, jakie wybuchły z 31 października na 1 listopada 1918 r. obfitował w wiele drastycznych scen, których relacje można spotkać w ówczesnej prasie.

Artykuł opublikowany na łamach "Obrony Ludu" / Archiwum Biblioteki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu
Artykuł opublikowany na łamach „Obrony Ludu” / Archiwum Biblioteki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu

Po okresie walk o Lwów doszło do starć pomiędzy stroną polską a ukraińską, które trwały do 17 lipca 1919 r., kiedy stronie polskiej udało się zmusić Ukraińców do przekroczenia rzeki Zbrucz, dzięki czemu cały sporny obszar trafił pod zarząd polski1. W momencie polskiej kontrofensywy i po zakończeniu działań bojowych, wychodziło na jaw traktowanie polskich jeńców i ludności cywilnej pod jarzmem ukraińskim. Informacje te często trafiały na łamy polskich gazet, na bieżąco informujących swoich czytelników o nowych „bestialskich” odkryciach.

Jako jeden z przykładów zachowań Ukraińców w stosunku do polskich żołnierzy, którzy trafili do niewoli warto przytoczyć informację, podaną przez „Kurjer Warszawski” dnia 22 maja 1919 r., dotyczącą wydarzeń pod Jaworowem, gdzie: (…) ukraińcy zagarnęli oddział naszych, złożony ze 125 legjonistów. Chłopi jaworowscy roznieśli na widłach 64 legjionistów i rozpruwali im brzuchy kosami2.

Podobny los spotykał członków Polskiej Organizacji Wojskowej ze Stanisławowa, którzy w trakcie próby odbicia miasta z rąk ukraińskich dostali się w ręce wroga. Najstarszy z Polaków liczył 18 lat. Członkom polskiej organizacji: (…) wydarto oczy i języki, pozdzierano na piersiach i rękach skórę, ciała nosiły ponadto ślady, każde przynajmniej 16 ran kłutych i kul rewolwerowych3. Podane przykłady dotyczyły żołnierzy Wojska Polskiego i członków organizacji wojskowej, jednak tragiczny w skutkach los spotykał także cywilnych mieszkańców. „Kurjer Warszawski” w artykule z dnia 21 maja 1919 r. informował o wymordowaniu w lesie Grzybółkowskim 67 osób, będących do chwili śmierci zakładnikami. Wśród ofiar tej zbrodni znajdowały się kobiety, dzieci i starcy4.

Odnosząc się od pojawiających się informacji o zbrodniach dokonywanych na polskim narodzie, premier rządu Polskiego Ignacy Paderewski w czasie obrad Sejmu stwierdził: Kto z nas nie słyszał o tej gromadce biednych żołnierzy polskich rannych, których pogrzebano w lesie pod Lwowem żywcem? Kto z nas nie słyszał o tym młodym oficerze (…), który był ranny (…) został również żywcem do grobu wrzucony? (…) Ludzie, którzy się tych potwornych dopuszczają czynów, nie mogą być za wojsko uważani5.

Już po zakończeniu walk w Malopolsce Wschodniej wysłana została na miejsce komisja, której zadaniem było przeprowadzenie badań o dokonanych przestępstwach na ludności polskiej. Jej wyniki zostały zaprezentowane na posiedzeniu Sejmu 9 lipca 1919 r. Komisja uzyskała informacje o 90 zbrodniach popełnionych w okresie rządów ukraińskich. W swoim podsumowaniu poseł Jan Zamoyski odniósł się do czynników, które doprowadziły do takiego zachowania się Ukraińców wobec Polaków. Zdaniem polskiego posła popełnione zbrodnie były wytworem: (…) tej szkoły, która zaprawiała młodzież na hajdamaków w pojęciu Tarasa Szewczenki, że taki hajdamaka bierze święty nóż, poświęcony we krwi lackiej, do mordowania wszystkiego, co lackie, do mordowania nawet żony Laszki i dzieci własnych, jeżeli są z Laszki urodzone. (…) Gdy na takich poematach zaprawiała się młodzież, to z tej młodzieży wychodzą pół i ćwierćinteligencja potem nie umie czego innego, jak tylko znęcać się, pastwić i mordować6.

Kwestia tych tragicznych wydarzeń z lat 1918/1919 była żywa przez cały okres pokojowych lat II Rzeczypospolitej. W roku 1932 gazeta opozycyjna „Obrona Ludu” informowała, że w czasie posiedzenia komisji nad budżetem emerytur i rent inwalidzkich, poseł ukraiński Wełykanowicz zgłosił rezolucję o nastepującej kwestii: Sejm uznaje potrzebę zaopatrzenia inwalidów galicyjskich armji ukraińskiej i wzywa rząd do jak najrychlejszego opracowania projektu tego zaopatrzenia. Biorąc pod uwagę, że wspomniani „inwalidzi galicyjscy armii ukraińskiej” mogli brać udział w pogromach ludności polskiej w czasie walk 1918-1919 skandaliczną staje się odpowiedź przedstawiciela klubu Be-Be o tym. że zasadniczo klub godzi się na tą rezolucję7.

Obecnie spotyka się informacje, że ludobójstwo dokonane na polskiej ludności województw wschodnich II RP było wynikiem polskiej polityki prowadzonej w latach 1921-1939. Powyższy tekst ma na celu ukazać, że już pierwsze starcia w relacjach polsko-ukraińskich w XX wieku dały sygnał, że w momencie słabości państwa polskiego, strona ukraińska gotowa jest realizować swoje założenia polityczne bez zwracania uwagi na humanitaryzm. W latach 1918-1919 cywilnej ludności polskiej mogły przyjść z pomocą wojska polskie, których zabrakło w latach zorganizowanej akcji ludobójczej dokonanej przez bandy UPA z lat 1939-1947.

 

1 R. Galuba, „Niech nas rozsądzi miecz i krew…” Konflikt polsko-ukraiński o Galicję Wschodnią w latach 1918-1919, Poznań 2004, s. 223-224.

2 Okrucieństwa dziczy ukraińskiej, Kurjer Warszawski, 20.05.1919, nr 140, s. 9.

3 Okrucieństwa ukraińskie, Kurjer Warszawski, 16.06.1919, nr 164, s. 3.

4 Dzicz ukraińska, Kurjer Warszawski, 21.05.1919, nr 139, s. 4.

5 Przemówienie Prezesa ministrów Paderewskiego z dnia 22 maja 1919, Kurjer Warszawski, 23.05.1919, nr 141, s. 3-4.

7 Hajdamakom ma Polska płacić renty, Obrona Ludu, 18.01.1932, nr 8, s. 3.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. michu mówi

    Tych ludobójstw było więcej. Np w czasie Potopu miało miejsce ludobójstwo jakiego dokonali Szwedzi na Pomorzanach.

  2. Pan Kracy mówi

    Świetny resercz po źródłach z epoki!
    Generalnie lubię kaktusy, ale …kaktus mi wyrośnie na ręce, gdy tego typu fakty zagoszczą w rzekomo polskiej , „odnowionej” telewizji (o niemieckiej prasie polskojęzycznej nie wspominając); chyba go nie doczekam.

  3. Piotrx mówi

    Walki polityczne duchowieństwa greckokatolickiego
    http://www2.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/unici3.html

    ……Jak już wspomniano w maju 1919 r. wojska polskie opanowały Galicję Wschodnią. Wtedy to wyszły na jaw okrucieństwa i zbrodnie dokonane na Polakach przez Ukraińców podczas ich półrocznego panowania w tym regionie. W celu zbadania okrucieństw ukraińskich powołana została specjalna sejmowa komisja śledcza na czele z posłem Janem Zamorskim ze Związku Ludowo-Narodowego. Należy przy tym zaznaczyć, że wspomniana komisja sejmowa mogła działać jedynie na terenach już wyzwolonych przez Polaków. Oto fragment mowy sejmowej posła J. Zamorskiego na ten temat wygłoszonej na 66 sesji Sejmu Rzeczypospolitej w dniu 9 lutego 1919 r…..

    Obozy jeńców cywilnych:

    Wietrząc spiski od razu zaczęto wywozić Polaków. Główne obozy internowanych, któreśmy dotąd zwiedzili były z Żółkwi, we Lwowie, w Złoczowie, w Tarnopolu, w Mikulińcach, w Strusowie, w Jazłowcu, w Kołomyi na Kosaczu i inne. Spędzano tych internowanych w zimie do nie opalanych baraków. Nie dawano im z początku przez kilka dni nic jeść, a potem dawano rano jakąś kawę, czasem raz na tydzień, albo na dwa tygodnie kawałek razowego chleba, czasem kawałek koniny, czasem zamiast obiadu gotowane harbuzy. Mam tutaj fotografię tego rodzaju internowanych, którzy poodmrażali w obozach nogi. Główną chorobą, która tam się szerzyła był tyfus. W samych Mikulińcach stwierdzono przeszło 600 wypadków śmierci na tyfus. Tego rodzaju wypadki śmierci powtarzały się tak samo w Jazłowcu, Strusowie, Kołomyi, Tarnopolu. Zawsze chorzy mieszczą się razem ze zdrowymi. Na przykład lekarz w Mikulicach p. dr Szpor przychodzi i z dala stwierdza, że wszystko jest w porządku, mimo, iż mu donoszą, że tutaj jest tyfus. W tych warunkach tysiące ludzi wyginęło. Urządzenie tych obozów internowanych było tego rodzaju, że stanowczo nasuwa się myśl, wniosek, iż umyślnie chciano wygubić jak największą liczbę ludności polskiej. Chorych zawsze trzymano ze zdrowymi, gdzie sztucznie mnożyły się choroby. Takie wypadki są w Tarnopolu notowane w dwóch więzieniach: na Półkowińkówce w trzech szkołach w więzieniu w Strusowie, Mikulincu, Kołomyi… Internowanych wypędzano do robót. Na przykład w Tarnopolu przy mrozie wypędzano boso przeszło 200 ludzi (albo z nogami owiniętymi w słomę), do roboty niby przy kolei i codziennie po kilku ludzi umierało na mrozie a inni chorowali.

    Podpalanie polskich wsi i mordowanie ludzi:

    I znowu świadectw na to jest moc. Gdy Ukraińcy zaczęli się cofać spod Lwowa, wówczas przyszła ostatnia godzina na polską ludność wiejską. Przede wszystkim podpalano wieś. Tak zrobiono w Sokolnikach, w Biłce Szlacheckiej w Dawidowie, tak zrobiono zawsze w każdej wsi, która miała opinię wsi polskiej. Podpalano zazwyczaj zachaty i strzelano do ludzi. W ten sposób spalono ponad 500 gospodarstw, czyli około 2000 budynków: w Sokolnikach 96 gospodarstw, w Biłce, cośmy naocznie stwierdzili. Ktokolwiek wyszedł z chaty, padał zabity albo ranny. W ten sposób zginęło w Sokolnikach ponad 50 osób i 28 w Biłce. Palono żywcem w domach i stodołach. Wiele jest takich wypadków. W ten sposób obchodzono się z polskimi wsiami. Przy pędzeniu do robót zwracano szczególną uwagę na dziewczęta, które po robotach oddawano żołnierzom do użytku. Klee ataman ukraiński – Niemiec, założył w Żółkwi dom publiczny dla żołnierzy z dziewcząt polskich. …..

  4. Loser mówi

    Wystarczyło poczytać komentarze młodych Ukraińców po filmie „Wołyń”. Włos się na głowie jeży. Oni są dumni z tej masakry. Jak się nie wstydzą przyjeżdżać do Polski w poszukiwaniu pracy z takimi poglądami?

  5. darek mówi

    NIch mi ktos wytlumaczy dlaczego tolerujemy upancow w Polsce, dlaczego ich zatrudniamy, dajemy prace i edukacje a Duda daje im 1 miliard zlotych gdy te pieniadze potrzebne sa w Polsce?

    1. Barbara mówi

      Na te pytania nie maja odpowiedzi.
      Lepiej swoim ( Polakom ) wymyślać przepisy żeby odebrać, zubożeć społeczeństwo, a pokazać przed światem jaki to rząd polski jest wspaniałomyślny.

    2. Barbara mówi

      Na te pytania nie maja odpowiedzi.
      Lepiej swoim ( Polakom ) wymyślać przepisy żeby odebrać, zubożeć społeczeństwo, a pokazać przed światem jaki to rząd polski jest wspaniałomyślny.

  6. sneik mówi

    Po raz kolejny powtarzam że większych sadystów skurwieli jak trzoda UPAdlińska nie ma na świecie te qrwy karaluchy bezmózgowce powinni zniknąć z tego globu

  7. Remigiusz mówi

    A w Polsce za napis flamastrem” jebać Ukrainę,sztuczny twór” jako inwalida w stopniu Znacznym,dostałem 87 dni pudła. 3 dni temu,spoko mamy kraj

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close