Lewackiej komedii ciąg dalszy, czyli zarzut „odpalenia antykomunistycznej świrni” w partii Razem

0 307

Od kilku dni z prawdziwą przyjemnością śledzimy walkę frakcyjną w partii Razem. Najpierw focha strzelił Adrian Zandberg i stwierdził, że za nazywanie jego partii „komunistyczną” będzie pozywał do sądu. W związku z tym focha strzelił działacz Razem Łukasz Moll, który oświadczył, że jest komunistą z Razem i nie życzy sobie, żeby nim Zandberg pomiatał. Na to focha strzelił Zarząd Krajowy Razem i oświadczył, że Molla wywala, co Moll skwitował oświadczeniem, że wywali się sam, a w Razem komuniści są i jakoś nikomu to wcześniej nie przeszkadzało. Podsumowanie wszystkich fochów zrobił dziś na portalu strajk.eu lewacki publicysta Bojan Stanisławski, który oskarżył Razem o stosowanie praktyk stalinowskich i stwierdził, że w partii Zandberga „odpaliła antykomunistyczna świrnia”. Pięknie 🙂

„Zgodnie ze stalinowskim modelem rozstrzygania różnic politycznych przeciwko komunistycznemu coming outerowi wszczęto nagonkę, by czym prędzej zbudować i narzucić atmosferę gigantycznego zagrożenia. (…) Nagonka została później rozwinięta – dorobiono specjalny klaster na użytek zewnętrzny. Zarząd partii wydał podobno na wewnętrznym forum oświadczenie, w którym coming out śląskiego komunisty uznaje za celowy sabotaż i zamierzoną szkodliwość, a za takie nikczemności kara może być  tylko jedna. Szczęśliwie, rok 1937 raczej się nie powtórzy, ale choć ilościowo finał jest różny, jakościowo jest dokładnie taki sam. W rzeczonym komunikacie zarząd fioletowych bardzo wyraźnie, acz raczej niechcący niż z zuchwałości, daje do zrozumienia, iż formalnie wykończyć szkodnika ma jakaś wewnętrzna czerezwyczajka, ale wyrok został już wydany i w zasadzie nie ma po co czekać z jego ogłoszeniem. (…) Uleganie presji antykomunizmu – najbardziej zbrodniczej ideologii na świecie nawiasem mówiąc – wpisuje swoich kolejnych głosicieli w poczet wspierających status quo, a takich jest już tak wielu, że jeszcze jeden, o fioletowym odcieniu, niczego nie zmieni i nie jest specjalnie potrzebny.” pisze Stanisławski w artykule pt. „Uwagi na marginesie: Antykomunistyczna partia Razem”.

Zapewne zapytacie, po co w ogóle zajmować się walką frakcyjną w Razem? Otóż zajmować się tym należy z bardzo prostego powodu: trzeba po prostu wiedzieć, co robi i w jakim stanie rozkładu lub konsolidacji są miłośnicy Marksa, którzy – o zgrozo – otrzymali subwencję z kieszeni polskich podatników. Trzeba sprawdzać, w jakim kierunku idzie ich rewolucyjny zapał, jakie sztuczki stosują do omamienia opinii publicznej i czy już stanowią poważne zagrożenie dla Polski, czy też są jeszcze na etapie niegroźnego pajacowania. Ktoś musi się temu przyglądać. A skoro państwo polskie nie tylko ich nie delegalizuje, ale jeszcze im płaci, to my pozwolimy sobie od czasu do czasu poinformować naszych czytelników o tym, co słychać na froncie neomarksistowskiej walki o dobro ludu.

Źródło: strajk.eu

 

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close