„Stwórzmy muzułmańskie państwo wewnątrz Francji!” Tak Francuzi chcą uniknąć wojny domowej

6 10 238

O tym, że sytuacja we Francji w kwestii islamskich imigrantów jest katastrofalna nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Wystarczy przejrzeć najświeższe informacje prasowe, by dowiedzieć się o okupacji wielu dzielnic Paryża, autostrad i miast przez fundamentalnych islamistów, którzy za nic w świecie nie chcą się asymilować z francuskim społeczeństwem. Zamachy terrorystyczne, gwałty, rozboje, a nawet manifestacje z udziałem muzułmanów we Francji, którzy domagają się większych praw i wprowadzenia dzielnic szariatu to już codzienność.

Francuzi obawiają się, że niebawem w ich kraju, na którym dwa wieku temu rozlały się hektolitry niewinnej chrześcijańskiej krwi w wyniku Rewolucji Francuskiej, historia zatoczy koło i w wyniki wojny domowej wywołanej przez islamskich fundamentalistów znów dojdzie do masakry. Jak twierdzi francuski ekspert ds. islamu i nauczyciel akademicki Christian de Moliner, nie uda się wyłapać i deportować wszystkich muzułmanów, którzy stwarzają realne niebezpieczeństwo dla kraju, dlatego powinno się stworzyć „podwójny system prawna we Francji”, co w praktyce oznacza zbudowanie „muzułmańskiego państwa wewnątrz Francji”.

– Mamy terytoria znajdujące się de facto poza kontrolą Republiki. Policja nie chce tam przyjeżdżać, a jeśli już, to tylko na krótko. Czy zobaczymy niebawem armię okupującą przedmieścia, aby przywrócić w nich porządek? W szczytowym momencie „francuska wojna domowa” będzie składała się z zamachów, na które nikt nie zwróci już uwagi, z niekończących się prześladowań policji, z walk o wyzwolenie całych stref z rąk islamistów – twierdzi de Moliner. Jak zaznacza „nigdy nie będziemy w stanie wykorzenić radykalnego islamizmu”.

Żaden naród, który chce przetrwać, nie może składać się z licznych muzułmańskich gett, które nie są ze sobą połączone terytorialnie. Gospodarka takiego podmiotu byłaby prawie zerowa. Byłaby pasożytem, który żyłby na koszt i niekorzyść reszty Francji – przekonuje akademik. Dlatego jego zdaniem „należy utworzyć dla tej grupy państwo alternatywne wewnątrz Francji”.

– Rozwiązaniem byłoby stworzenie państwa inspirowanego Algierią i Majottą z XX wieku, czyli zakładające jedno terytorium, jeden rząd, ale dwa narody: Francuzów o zwykłych prawach i muzułmanów ze statusem zawartym w Koranie. Ci ostatni będą mieli jednak prawo do głosowania w wyborach, inaczej niż tubylcy kolonialnej Algierii, ale będą stosowali szariat w życiu codziennym. Nie będą się już zwracać do francuskich sądów w przypadku sporów, ale do kadi, sędziów muzułmańskich. Konflikty między chrześcijanami a muzułmanami pozostaną za to w gestii zwykłych sądów. Aby te ustępstwa wobec islamistów były do zaakceptowania dla społeczeństwa, ich prawa będą bardziej ograniczone niż prawa pozostałych mieszkańców Francji, i żadna ingerencja islamu w zwykłe prawodawstwo nie będzie tolerowana – pisze de Moliner. Według niego „zagwarantuje to pokój we Francji i zachowanie demokratycznych ram dla 95 proc. społeczeństwa”.

Chyba nie jest przypadkiem, że po zwycięstwie Emmanuela Macrona w biegu o fotel prezydencki, radosne okrzyki padały z ust entuzjastów krwawej rewolucji sprzed dwustu lat oraz islamistów. Europa oddycha z ulgą – wykrzykiwali ateiści i muzułmanie. Tonujmy ich nastroje. Plany zbudowania niezależnego państwa islamskiego wewnątrz Francji nie świadczą o „odetchnięciu z ulgą”, ale o prawdziwym zawale trójkolorowych, dla których poza pomocą z nieba, może już nie być skutecznej reanimacji.

Źródło: causeur.fr, wpolityce.pl

Euforia islamistów i lewactwa po zwycięstwie Macrona!

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. goj mówi

    „Uniknijmy wojny, poddajmy się” 😀

  2. Pan Kracy mówi

    Ten „ekspert” de Moliner powiada: muzułmanie już tu są. Nic na to nie poradzimy. Stwórzmy dwa państwa. Niech my się sądzimy u siebie, oni u kadi, ale „konflikty między chrześcijanami a muzułmanami pozostaną za to w gestii zwykłych sądów”.
    O święta naiwności! Już widzę, jak agresywni muzułmanie godzą się, by ich spory z chrześcijanami rozstrzygały chrześcijańskie sądy. Francja upada, jest państwo w państwie, ogólnie Francuzi dadzą palec. Co wtedy, gdy muzułmanie zażądają całej ręki?
    Taki to ekspert…

  3. robert mówi

    islam to rak na zdrowym organiźmie, rozwija się na nim i zjada go całego, nie ma mowy o jakiejkolwiek integracji,tylko osobne państwo ogrodzone jak w Izraelu zapewni względny spokój i zero poprawności politycznej, uzbrojone wojsko,strzela od razu, tylko tego oni się boją

  4. logic mówi

    Dobra pozbawić ich broni jądrowej wszelkiej techniki wojskowej, elektrowni atomowych i niech sobie buduja to państwo islamskie wewnątrz FRANCY. Potem będzie mozna wszystko zbombardować.

  5. Zdzisław mówi

    Powstanie zamiast Rzeszy, Kalifat z połączenia muzułmanów francuskich z niemieckimi

  6. Hammurabi mówi

    Szambo wybiło i się rozlało a Francuzi jak to oni – leja perfumy i myślą, że to wystarczy. Na ile jest to wynik głupoty i wręcz „wzorcowej” francuskiej odwagi a na ile degeneracji społeczeństwa okaże się najprawdopodobniej jeszcze w ciągu prezydentury Macrona. Podobnie będzie w Niemczech, gdzie jedynie kwestią czasu jest wybuch granatu w podobnym do francuskiego szambie. Sąd najprawdopodobniej „ostrzał” krajów takich jak Polska i Węgry, stanowiących zagrożenie buntem społecznym otumanionych poprawnością zachodnich społeczeństw, zamiast być miejscem wysyłania najgorszych szumowin wraz z rodzinami.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close