O nieukach i oszołomach walczących z katolicyzmem, czyli czarownice z podtekstem fallicznym

fot. pixabay.com
28 3 746

Modlitwa „Różaniec do granic” wywołała prawdziwy szał i orgię nienawiści ze strony „obrońców demokracji”. Fala hejtu zalała osoby, które zadeklarowały swój udział w modlitwie. Posypały się wyzwiska i śmieszkowanie o ciemnocie, która nie wie, co to postęp i chce wracać do średniowiecza. Jeden z KODomitów nawoływał nawet do kontrakcji w postaci publicznej masturbacji na granicach Polski. Krótko mówiąc, modlący się katolicy doprowadzili europejskich „postępowców” do białej gorączki.

Napisałam „postępowcy” celowo używając cudzysłowu, bo ta wyjąca, antykatolicka tłuszcza z postępem nie ma nic wspólnego. Tak naprawdę jest to towarzystwo spod znaku ciemnoty i zabobonu, zajęte tworzeniem antynaukowych mitów będących wynikiem albo ich ignorancji, albo zacietrzewienia, albo seksualnych frustracji. Albo wszystkich tych elementów razem.

Wystarczy zobaczyć, jakim spektaklem „postępowa” Unia Europejska uczciła otwarcie tunelu kolejowego w Alpach: ludzie oddawali cześć i padali na twarz przed kozłem. Trzeba być niespełna rozumu, żeby odstawiać taki cyrk. A jednak oficjele UE byli zachwyceni i bili brawo. Szkoda, że jeszcze tego kozła nie pocałowali sami wiecie gdzie. To by dopiero była nowoczesność.

Co mają w głowach ci „postępowcy”? Oto krótki wykład jednego z oszołomów spod znaku „obrońców demokracji”, czyli aktora Krzysztofa Pieczyńskiego, który z wielkim zaangażowaniem uczestniczy w protestach „postępowego” KOD-u, a Kościół katolicki wywołuje u niego wręcz drgawki.

Dlaczego Kościół zamordował 9 milionów kobiet w polowaniu na czarownice? Dlatego, że czarownica była artystyczną prowokacją dla Kościoła. Czarownica latała na miotle. Czarownica na miotle to jest tak naprawdę falliczny podtekst, to jest prowokacja, która mówi o tym: pod spodem jest coś innego, chodzi o coś innego niż to, na co patrzysz. I ta prowokacja to była prowokacja Meduzy, która widzi na wskroś człowieka. Czyli czarownice widziały na wskroś słabość mężczyzn, którzy przykryli się pod pozorami pobożności, tak naprawdę ukryli swoją niekończącą się erekcję. Za to były zabijane kobiety w średniowieczu.

O rety! Jest i prowokacja Meduzy, i niekończąca się erekcja, i falliczny podtekst czarownicy na miotle. Oto Polska „racjonalna” w pigułce. Od d… zaczyna i na d… kończy. Oni tak już mają. Całe życie walczą o to, żeby nikt nie zaglądał do ich sypialni, a jednocześnie obnoszą się po ulicach z gołą rzycią i oczekują, że wszyscy padną z zachwytu. To już chyba na nikim nie robi wrażenia. Natomiast wrażenie robi teza o 9 milionach kobiet zamordowanych w średniowieczu przez Kościół katolicki w ramach polowania na czarownice. Warto zatem zapytać: czy tak faktycznie było? Czy w średniowieczu odbywała się hekatomba kobiet, które płonęły na stosach jako ofiary słabości mężczyzn o niekończącej się erekcji przykrytej pod pozorami pobożności? Czy pan Pieczyński ujawnia nam czarne karty historii Kościoła?

Oto odpowiedź: pan Pieczyński pieprzy od rzeczy. A żeby to wykazać nie trzeba szukać daleko. Wystarczy krótka kwerenda internetowa oraz kalkulator, żeby przekonać się, iż pan Pieczyński bredzi.

Brednia pierwsza – średniowieczne polowania na czarownice.

Realia – w średniowieczu do końca XIV wieku nie było polowań na czarownice. W średniowieczu stosowano się do zaleceń instrukcji papieskiej z 906 roku, tzw. Canon Episcopi, w myśl której loty czarownic i ich sabaty to wytwory wyobraźni nieszkodliwe dla osób postronnych. Innymi słowy, średniowieczny Kościół uważał tzw. czarownice za osoby niestabilne psychicznie, których nie można karać śmiercią za ich wariactwo. O tym nie mają pojęcia europejscy „postępowcy” uważający, że średniowiecze to taki ciemny okres w dziejach myśli katolickiej, gdy rozum spał i szalały upiory. „Postępowcy” operują bowiem kliszami, które suflują im niedouki z PO i Nowoczesnej wspierane przez takich oszołomów jak Krzysztof Pieczyński. A najzabawniejsze jest to, że owe niedouki uważają się za inteligencję.

Brednia druga – Kościół zamordował 9 milionów kobiet w polowaniu na czarownice.

Realia – polowania na czarownice to wytwór antyśredniowiecznego „postępu”. Trwały one od końca XIV wieku do połowy XVIII, czyli ok. 350 lat. Weźmy zatem do ręki kalkulator i policzmy. Gdyby było tak, jak twierdzi pan Pieczyński, czyli gdyby w tym czasie spalono na stosach 9 milionów kobiet, oznaczałoby to, że każdego dnia ginęło ich 70. Świątek, piątek, czy niedziela 70 czarownic pali się na europejskich rynkach, głównie niemieckich (uwaga: protestantyzm!). I tak przez 350 lat. Dzień w dzień. A wiecie ilu mieszkańców liczyły sobie wtedy Niemcy, czyli kraj przodujący w polowaniu na czarownice (uwaga: niemiecka nowoczesność!)? Otóż było ich ok. 16 milionów. Gdyby na stosach spłonęła chociaż połowa tej liczby kobiet, o której mówi pan Pieczyński, to problem „Deutschland uber alles” zostałby rozwiązany definitywnie. I jeszcze jedna kwestia: czy po takiej hekatombie zostałyby jakieś świadectwa pisane? Oczywiście, że zostałyby. Archiwa nie płoną. A jednak nic takiego w nich nie znajdujemy. Mamy natomiast dokumenty z procesów, z których wynika, że istnienie Inkwizycji zapobiegło stoczeniu się krajów katolickich w otchłań zbiorowej histerii i masowych morderstw, jak to się stało w tej części Europy, gdzie podobnej instancji zabrakło.

W ramach polowań na czarownice przez 350 lat na stosach spłonęło ok. 500 tysięcy osób , przy czym ponad 90% czarownic spalono w krajach protestanckich, a czarostwo ścigały przede wszystkim władze świeckie bombardowane donosami zabobonnych lub chciwych na cudzy majątek sąsiadów rzekomych czarownic.

Jednak dla Pieczyńskiego i jemu podobnych fakty nie mają znaczenia, bo w swoim nieuctwie i „postępowej” histerii antykatolickiej wolą głosić absurdalną tezę, że Kościół zamordował 9 milionów kobiet, ponieważ latały na fallicznych miotłach. Doprawdy, tylko w chorej głowie jakiegoś opętanego wariata mógł narodzić się taki pomysł. I taki oto wariat jest sztandarowym „obrońcą demokracji”. Moje gratulacje.

Brednia trzecia – niekończąca się erekcja.

Realia – sami wiecie jak jest. Jeśli jest gdzieś na świecie facet z niekończącą się erekcją, to serdecznie mu współczuję.

Brednia czwarta – latanie na miotle jako artystyczna prowokacja.

Realia – nawet panu Mieszkowskiemu nie udało się jeszcze polatać na miotle w ramach artystycznej prowokacji. Ale „postępowcy” mogą nas jeszcze zaskoczyć. Stworzyli już chór czarownic występujący w halkach i wyśpiewujący „Stoję, krzyczę!”. Teraz czas na maść do latania. Gdy już będzie gotowa, pierwszy przelot na miotle z pewnością odnotuje „Gazeta Wyborcza”, więc nikomu ten wyczyn nie umknie. A jeśli oprócz czarownicy, na miotłę wsadzi się również osobnika z nieustającą erekcją, a do tego zapastowanego na czarno, to pan Pieczyński będzie wniebowzięty, a całe „postępowe” towarzystwo usmarcze się ze szczęścia.

Reasumując – cały ten przesiąknięty nieuctwem i zabobonem „postępowy” świat walczący z katolickim humanizmem, cały ten „nowoczesny” bełkot lansujący antynaukową ciemnotę w stylu gender, cały ten neomarksistowski twór zafiksowany na własnej d… NIE ZASŁUGUJE NA SZACUNEK ROZUMNEGO CZŁOWIEKA. Niech całują kozła w sempiternę i latają na fallicznych miotłach oraz kopulują z drzewem i ziemią. Beze mnie.

 

 

 

 

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Normalny mówi

    Uważam, że wszystko co nie jest katolickie jest lucyferiańskie.

  2. Sebastian mówi

    „Realia-polowania na Czarownice to wytwor antysredniowiecznego *postepu*”. Kompletny nonsens, albo tylko ja tego nie pojmuje. Przede wszystkim ” polowania na czarownice”,to jest jakis hollywoodzki chwyt. W sredniowieczu inkwizycja nie musiala polowac, oni tylko czekali na nadarzajaca sie okazje. Ta okazja byl donos, ktos wzbudzil zawisc, kobieta piekna i niezamezna (na 1000% czarownica). I inkwizycja realizowala swe powolanie, strzec dobra publicznego. Teraz PiS realizuje te misje, a Polacy, szczegolnie starsze pokolenie, mysli, ze bez Kosciola nic sie nie uda. Zaleja nas muzulmanie, diably arabskie. Ciemnota jak w sredniowieczu. Malleus Maleficarum napisal dominikanin, i to dzielo przez dwa wieki bylo Biblia Inkwizycji, spalono w tym czasie 223 czarownice.

    1. Katarzyna TS mówi

      Czy Pan przeczytał ten felieton, czy nie? A jeśli tak, to czy to jest tak niezwykle trudne, żeby zrozumieć tekst? To napiszę dużymi literami: INKWIZYCJA NIE POLOWAŁA NA CZAROWNICE, BO ŚREDNIOWIECZNY KOŚCIÓŁ UWAŻAŁ JE ZA OSOBY CHORE PSYCHICZNIE, A TAKICH NIE KARANO ŚMIERCIĄ. „Młot na czarownice” to koniec XV wieku, czyli czas, w którym „postępowa” ludzkość otworzyła się na ciemnotę i zabobon. Co Pan na to: w 1538 roku hiszpańska inkwizycja przestrzegła swych członków, by nie wierzyli we wszystkie tezy zawarte w Malleus Maleficarum, nawet gdy poparte one były przytoczonymi dowodami. A może trochę wiedzy, która obala Pańskie brednie: decyzją papieża Grzegorza IX podczas rozprawy przed trybunałem Inkwizycji podsądny nie tylko mógł, ale wręcz musiał mieć obrońcę, i to z kwalifikacjami zawodowego prawnika, zeznania wydobyte na torturach nie mogły być materiałem dowodowym, a oskarżony i jego obrońca mogli się zapoznać z wszystkimi dowodami winy i nazwiskami świadków. Inkwizycja znała także instytucję ławników – choć pełnili oni raczej rolę konsultacyjną dla zawodowego sędziego. Wprowadzono też – rewolucyjną na owe czasy – zasadę, iż nie wolno karać ludzi niepoczytalnych. Nie była to czysta teoria – przewód sądowy rozpoczynał się od obdukcji lekarskiej. Inna innowacją, jaką wprowadziła inkwizycja papieska było wcześniejsze zwolnienie za dobre sprawowanie. A teraz niech Pan sprawdzi, kiedy papieżem był Grzegorz IX i przestanie opowiadać bzdury.

      1. Sebastian mówi

        Przeczytalem, co drugie zdanie jak zwykle. Ksiega o czarownicach to rzeczywiscie okres schylkowy „polowan”. Jest to niejako ukoronowanie trzech wiekow ” robta co chceta”. Mnisi znajac lacine, mieli wladze nad ludem. Przywolujesz Katarynko instytucje lawnikow w procesach Inkwizycji, jakby to mialo jakies znaczenie. Chyba tylko formalne. Wyrok zapadal przed procesem, a zalezalo to od tego, co sie Kosciolowi oplacalo. Dzis Kosciol rzadzi przez konfesjonal. Ale i temu kres polozy Czas. Ludzie zmadrzeja. Czego i tobie Katarynko, zycze.

  3. Maksymilian mówi

    Jacek, zapal ziolo bracie i nie mecz nas biednych nieukow czarownicami na miotle i diable Pieczynskim. A niech sobie lataja, dzis nikomu to nie przeszkadza.

  4. Sebastian mówi

    Kosciol katolicki zawsze hamowal postep. Galileusz splonal, choc bylo powszechnie wiadomo, ze Ziemia plaska nie jest. Do dzis kontrowersje wokol tej sprawy osmieszaja Kosciol Katolicki. Jakby to jeszcze mialo jakies znaczenie. Chyba tylko dla ksiazkowego mola… Dzis Kosciol musi zmierzyc sie z prezerwatywami, aborcja, celibatem.

    1. Katarzyna TS mówi

      Panu naprawdę wszystko miesza się ze wszystkim. Jeśli uważa Pan, że spór na linii Galileusz – Kościół dotyczył tego, czy Ziemia jest płaska, to jest Pan kompletnym ignorantem. I niespodzianka: Galileusz nie spłonął na stosie, ale zmarł śmiercią naturalną. Do książek, gimbazo, do książek. A może lepiej nie, bo mózg ci się przegrzeje. Zajrzyj do Wikipedii.

      1. Sebastian mówi

        Galileusz umarl w areszcie domowym, Inkwizycja posiadala wtedy wladze absolutna. Galileusz splonal w przenosni, tworzyl, ale nie mogl tego wydrukowac. Dzis Kosciol, swiadom swinstwa ktore popelnil dla NAUKI, rehabilituje Glileusza (1992 r. Jan Pawel II). W taki sposob Kosciol Katolicki hamuje postep. Splonac mozna na wiele sposobow, czasem majac ogien w sobie samym. Korzystalem z polskieradio.pl. Katarynko.

        1. Katarzyna TS mówi

          Niech Pan znajdzie jakąś gaśnicę i się ugasi, bo ewidentnie zwoje mózgowe płoną Panu od tych bredni, które Pan wypisuje.

          1. Sebastian mówi

            Hahaha 😴 szlag cie trafil?

          2. Hammurabi mówi

            Pax vobiscum! Kościół, to ludzie. Ludzie są, jacy są. Nic tu do rzeczy nie maja wieki. Ma Kościół niejedno na sumieniu. Cóż… Polska była znana jako kraj bez stosów, które były przeznaczane głównie dla heretyków. Byliśmy tolerancyjni i często naiwni sądząc, że przybysze odpłacą nam tą samą monetą. Możemy sięgać do czasów Stanisława ze Szczepanowa i dywagować nad przyczynami królewskiego gniewu Bolesława II Szczodrego ( Śmiałego)… Gal Anonim, przecież zakonnik, w swojej kronice nazywa biskupa traditor – zdrajca. Oto fragment:
            „Jako król Bolesław był z Polski wyrzucony długo byłoby o tym mówić tyle jednak ujdzie powiedzieć, że nie godziło się pomazańcowi karać pomazańca cieleśnie, za jaki bądź grzech. To, bowiem zaszkodziło mu wielce, że gdy biskupa za zdradę skazał na obcięcie członków, więc do grzechu dodał grzech My jednak ani biskupa zdrajcę uniewinniamy,ani brzydką zemstę królewską pochwalajmy, lecz ostawmy te sprawę i opowiedzmy, jak przyjęto króla Bolesława na Węgrach.” Wbrew kłamstwom Kościoła – zdrajca w sutannie nie został zamordowany, tylko zgodnie z prawem skazany przez sąd za zdradę i stracony. Gdyby było inaczej, to natychmiast w glorii męczennika zostałby świętym – wszak każdy kult jest złotodajny dla kleru. Taki św. Wojciech został kanonizowany zaledwie dwa lata po śmierci! W przypadku Stanisława okazji zwyczajnie nie było, bo ludzie zdrajcę pamiętali. Wymazywanie zdrady z pamięci narodu zajęło oszustom w sutannach aż 174 lata. Podczas rozbicia dzielnicowego. Kościół wszelkimi sposobami osłabiał państwo, szczuł na siebie książąt dzielnicowych. Za poparcie jednych przeciw drugim wyłudzał kolejne nadania i przywileje. W ten sposób zupełnie zanarchizował Polskę i stała się ona areną nieustannej wojny domowej. Osłabiona, straciła Śląsk, Pomorze, Ziemię Lubuską, płaciła Niemcom daninę lenną. Nie była w stanie uporać się z najazdami Prusów i ściągnęła sobie na kark zakon krzyżacki.a zjazdach w Łęczycy (1180 r.) w Borzykowej (1210 r.) i w Wolborzu (1215 r.) Kościół, wygrywając książąt przeciw sobie, wyłudził przywileje osłabiające cały kraj i całkowicie uniezależniając się od polskiego państwa. Kiedy Łokietek jednoczył Polskę i potrzebował złota na wojsko i zabiegi dyplomatyczne, papież zmusił go do… zwiększenia „świętopietrza”. Mijały wieki…
            W czasie sejmu rozbiorowego w 1773 r. po stłumieniu konfederacji barskiej, idiotycznej ultrakatolickiej ruchawki, zaborcy przystąpili do rozbioru Polski. Zrujnowana i wykrwawiona nie miała szans się przeciwstawić. Król Stanisław August Poniatowski błagał o pomoc Kościół, który miał świetne układy ze wszystkimi sąsiadami Rzeczypospolitej. Nuncjusz Garampi odpowiedział mu: „Gdybym zaprotestował, rozgniewałbym i obraził dwór wiedeński”.
            Gdy cesarzowa Maria Teresa zwróciła się do papieża Klemensa XIV z wątpliwościami moralnymi co do rozbioru, „Ojciec Święty, któremu Polacy zawsze ślepo wierzyli, pospieszył jej odpowiedzieć, w imieniu nieba i ziemi, że inwazja i rozbiór były nie tylko właściwe politycznie, ale i w interesie religii; że w Polsce Moskale mnożą się niebywale; że wprowadzają tam po kryjomu religię schizmatycką; i że dla duchowego dobra Kościoła było konieczne, ażeby dwór wiedeński rozciągnął swe panowanie możliwie daleko” (wg Lelewela). Jeśli Kościół, potężna siła w Europie, moralny autorytet przynajmniej dla państw katolickich, nie zaprotestował, to kto miał zaprotestować? Po za Turkami – nikt w Europie… Nic więc dziwnego, że głównymi sprawcami ratyfikacji traktatów rozbiorowych przez polski sejm byli biskupi: Młodziejowski – jako kanclerz – był organizatorem sejmu, Ostrowski przewodniczył senatowi i delegacji podpisującej traktaty rozbiorowe, Massalski płomiennymi mowami za rozbiorem zyskał dla Kościoła miano „czwartej potencji rozbiorowej”. Za „zasługi dla Polski” biskupowi Ostrowskiemu papież na prośbę Rosji i Austrii zapłacił złotodajną godnością prymasa Polski i Litwy.
            Historia pokazała, jak obca była Polakom narzucona przez Kościół nietolerancja. Już w kilka lat po wymuszonym przez Rosję równouprawnieniu prawosławnych i ewangelików nikt ich w Polsce nie dyskryminował. Gdyby nie prawne ramy kontrreformacji – nietolerancji i prześladowań narzuconych Polakom przez kler – Polska pozostałaby potęgą, a z pewnością nie byłoby rozbiorów.
            Kolejny raz Kościół zasłużył się Polsce – i to po wielokroć – po I rozbiorze, kolaborując z zaborcami w zabranych prowincjach. Zaraz po rozbiorze biskupi złożyli przysięgę nowym władcom, podjęli z zaborcami aktywną współpracę i wezwali lud do posłuszeństwa: „Przysięgamy Jego Mości królowi Prus i jego prawnym następcom w rządach, jako nam najłaskawszemu królowi i władcy kraju być poddanym i wiernym, posłusznym i oddanym. Dbać o uczucia wierności dla króla, o miłość ojczyzny, posłuszeństwo wobec praw”. To fragment roty przysięgi biskupów polskich (?) królowi Prus po I rozbiorze.
            Wymienić tu trzeba szczególne „zasłużonych”: arcybiskupa Sierakowskiego, biskupów Sołtyka (pochowany w katedrze wawelskiej!), Massalskiego, Ostrowskiego, a nawet Krasickiego. Toteż oporu nie było żadnego, kler nie ustawał w ukłonach dla nowych władców i w przekonywaniu Polaków, że muszą teraz służyć nowym panom. Upewniło to zaborców, że dalsze rozbiory też zakończą się sukcesem. Byle głaskać purpurowe i czarne suknie…
            Zaborcy zagarnęli część wielu diecezji, reszta ich obszaru pozostała w okrojonej Polsce. Zupełną katastrofą było, że większość z tych zdrajców biskupów nadal zasiadała w polskim senacie, będąc jednocześnie poddanymi zaborców i im się wysługując.
            Kiedy Katarzyna II zaczęła tworzyć nową strukturę Kościoła katolickiego na terenach I rozbioru, i to bez zgody papieża, nie natrafiła na opór, a wręcz przeciwnie. Kler kolaborował masowo z urzędasami carskimi, a zdrajcy Siestrzeńcewicz, Benisławski, Sierakowski i inni mianowani przez carycę „biskupami” ochoczo przyjęli sakry biskupie i pensje. Wkrótce wsparł ich i papież Pius VI – przysłał nuncjusza Archettiego, zatwierdził nową rosyjską strukturę Kościoła katolickiego, całkowicie niezależną od polskiej, i sam wyświęcił „biskupów” Katarzyny.
            Karty szczególnej zdrady i hańby zapisali jezuici. Mimo kasaty zakonu przez papieża w 1773 r., Prusacy i Rosjanie pozwolili im działać i nadal wychować młodzież. Warunek był prosty: wychowywać polską młodzież w duchu posłuszeństwa zaborcom. Jezuici gorliwie to wypełniali. Komisja Edukacji Narodowej nie objęła swym działaniem terenów I rozbioru. To powinno nam uświadomić, jakie „zasługi” Kościół i jezuici wyrządzili Polsce.
            Następnym przyczynkiem dla „wzmacniania” naszej niepodległości przez Kościół katolicki było obalenie Kodeksu Zamojskiego w 1780 roku. Kolejny raz Kościół uniemożliwił naprawę państwa. Po wstrząsie wywołanym przez I rozbiór panowała zgoda co do konieczności reform i ratowania pomniejszonego kraju. Zadanie opracowania zbioru praw sejm pod wpływem króla Stanisława Augusta powierzył w 1776 r. byłemu kanclerzowi koronnemu Andrzejowi Zamojskiemu. Wśród twórców Kodeksu był m.in. Józef Wybicki. Nuncjusz papieski Archetti nasłał swego agenta biskupa sufragana płockiego Krzysztofa Szembeka, by go o wszystkim informował. Po dwóch latach pracy, w roku 1778 Kodeks był gotowy do przedstawienia sejmowi.
            Kodeks Zamojskiego miał umocnić państwo, przede wszystkim więc ograniczał przywileje Kościoła. Wprowadzał też pewne zmiany polityczne i ujednolicał prawo. Biskupi nie chcieli jednak zgodzić się na jakiekolwiek ograniczenie swoich przywilejów. Nuncjusz Archetti na polecenie papieża przystąpił do kontrakcji. Szukał sojusznika nawet w rosyjskim ambasadorze Stackelbergu. Kardynał Pallavicini w imieniu papieża zalecał szczególną ostrożność: „Porozumienie i współpraca nasza z państwem heretyckim nie powinna tam wyjść na jaw, gdyż to przyniosłoby nam szkodę, jakkolwiek Opatrzność posługuje się nieraz takimi środkami celem pokrzyżowania ludzkiej polityki dla dobra Kościoła i jego głowy”. Ale nawet naciskany przez nuncjusza Stackelberg odmówił bezpośredniego poparcia.
            Król usiłował przekonać Kościół do konieczności reform – pytał o powody sprzeciwu, skoro proponowane rozwiązania były od dawna stosowane w innych krajach katolickich: „Dlaczego Polska ma być niżej ceniona? Czyż nie zasługuje ona na te same łaski i względy?”. – Naiwniak… Przypominał też, że nasz kraj był przez wieki przedmurzem chrześcijaństwa… Król nie zaniedbał nawet wysłania do Rzymu do papieża swego posła, zaufanego księdza, Włocha Ghigiottiego. Bezskutecznie. Widząc, że nuncjusz zamierza użyć liberum veto i zerwać sejm, aby obalić Kodeks, król – chcąc ratować reformy – wycofał projekt spod obrad i przeniósł na sejm 1780 r…
            Jest tego… Tylko, że podaje się nam historię „oszlifowaną”, żeby nie powiedzieć zakłamaną. To powyżej, to tylko skromne urywki przytłaczającej całości.
            Trzeba z tym żyć i pamiętać, ku pożytkowi przyszłych pokoleń, by błędów przodków nie powielać!
            Stąd wołam o pokój pomiędzy Wami.

        2. test24 mówi

          Krótko mówiąc: KK złe, bo mordowało, żeby hamować postęp. Ateiści dobrzy, bo mordują w imię postępu. Naczelny naukowiec Związku Sowieckiego Józef Stalin i jego koledzy w imię postępu wymordowali 100 mln ludzi. Na jakim poziomie światłości jest teraz Rosja, Wietnam i Korea Północna poprzez dokonanie tych postępowych morderstw? Coś poszło nie tak, skoro są jeszcze w tyle za Zachodem, w którym KK hamował postęp.

          1. Sebastian mówi

            I nad tym mysle co napisales. Warto sie nad tym zastanowic. Dlaczego wciaz chodze do Kosciola i przystepuje do Komunii sw.

  5. Senseo mówi

    Pieczynski ma w tym racje, ze jakby nie bylo ksiezy, to i czarownic by nie bylo. Jak ktos dlugo utrzymuje erekcje, to ma to bardzo rozne konsekwencje: od mistycznych, az do perwersyjnych i patologicznych. Masturbacja jest najprostszym uwolnieniem. I milosc do Maryi, dla mistykow.

  6. Sebastian mówi

    No i kto mi jeszcze podskoczy jakims nonsensem o Czarownicach. Kiedys czytalem bzdury na portalach katolickich o Helloween, jakie to sa satanistyczne orgie. Oczywiscie pisali to ksieza, ktorzy dzieci nie maja. Bawia cudze, bo musza.

    1. Hammurabi mówi

      Sebastian, wyluzuj! Nie chodzi o udowadnianie swoich racji a o unikanie błędów popełnionych niegdyś przez naszych przodków. Fakty, fakty i jeszcze raz fakty! A czarownice… Przecież wiesz, że były niejako ofiarami ubocznymi walki o władzę. Świecką i ociekającą zakrwawionym złotem władzę, w całej Europie i nie tylko…

      1. Sebastian mówi

        Czarownice byly ofiarami ubocznymi….. Krolu!!! To jest herezja! Jak mozesz swoich podwladnych usmiercac w slusznej sprawie.? A kto bedzie sie klanial, placil podatki i daniny, kto napoi twoje konie, kto wyrzezbi twoj Kurwa posag w marmurze?! Dla ciebie skazanie obywatelki na podstawie oskarzenia o herezje, to skutek uboczny walki o wladze??!! Niech ci ziemia lekka bedzie… Hammurabi…Krolu…

        1. Hammurabi mówi

          A tak, „ubocznymi”! Popatrz na problem z dystansu, troszkę powściągając emocje i nerwy. Celem, który uświęcał wszystkie środki, była WŁADZA. Pełna i niepodzielna władza. Na każdym dworze królewskim odziani w purpurę ludzie mieli swoje interesy oficjalnie zgodne z interesami Watykanu a tak naprawdę – jak to ludzie – pożądali władzy, pełnej władzy: nad duszami, polityką i gospodarką. Zwracam Twoją uwagę, na dzieje Polski, gdzie jak nigdzie indziej widać wpływy Kościoła na politykę, na dyplomację i sprawy wewnętrzne. I jeszcze jedno. Jeśli chcesz dyskutować, daruj sobie córy Koryntu a zacznij operować FAKTAMI. Lekko się ośmieszasz pisząc o skazaniu „obywatelki” z czasów kiedy to „urodzeni” decydowali o życiu poddanych jak Ty obecnie o skarpetkach które wkładasz i zdejmujesz według swojej woli.

  7. Pani W. mówi

    No proszę jak gorąco! Moim zdaniem nie o czarownice i ich egzekucję tu chodzi. Dokopać opozycji w dwie strony to cel tego „dzieła”. Trąci fanatyzmem, a to bardzo niebezpieczne zjawisko. Jeżeli ktoś ma ochotę się modlić to proszę bardzo nie ma zakazu. Nie ma ochoty, to w czym problem, jego wybór. Doprawdy Polacy to ciekawa nacja – zero tolerancji dla myślących inaczej. Fanatyczni muzułmanie BE, fanatyczni chrześcijanie CACY, nie tędy droga, Zamiast obrzucać się błotem wszyscy powinni się zastanowić czy nie można wypracować kompromisu.

    1. Katarzyna TS mówi

      Fanatyczni muzułmanie biegają po mieście z pasem szahida. Fanatyczni chrześcijanie modlą się na różańcu. A „postępowa” Europa hołubi islam i pogańskie zabobony. Jaki tu może być kompromis?

      1. Sebastian mówi

        Rozaniec to nie jest fanatyzm. Moja mama, babcia, sie modla, takze i ja gdy wracam do domu. Rozaniec jest najlepsza modlitwa. Dla Czarka, Jacka, Kaski i Maksa.

  8. sebastian mówi

    Kto mi jeszcze podskoczy? Czekam na prawdziwa Czarownice, moze byc tu, albo… zaraz ide spac, bo jest: 23.50.

    1. Maksymilian mówi

      Pogadaj sobie ma forum XXX Files.

  9. antoniusz mówi

    Pogadam, choc z Jackiem Miendlarem bym wolal. Zajebisty koles jest.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close