Kara dla ks. Sowy? Hulanki, szampany i drogie wakacje. Komunistyczna proweniencja abp. Jędraszewskiego daje się we znaki

9 16 566

Minęły trzy miesiące od głośnej afery taśmowej z ks. Kazimierzem Sową w roli głównej. Wielu perorowało o zbliżającej się karze, jaką przyszykuje dla niego metropolita abp Marek Jędraszewski. „Trafiła kosa na kamień” rozpisywały się prawicowe media i internauci. Tymczasem symbol, a zarazem bękart degrengolady, która od lat toczy hierarchię Kościoła katolickiego w Polsce, ks. Kazimierz Sowa żadnej kary nie poniósł i hasa w najlepsze.

W marcu ubiegłego roku za odmówienie modlitwy i przemówienie pod pomnikiem Józefa Kurasia w Zakopanem zostałem wysłany za karę do zakonu klauzurowego Karmelitów Bosych w Czernej. Tymczasem ks. Sowa, po wybuchu afery taśmowej, do końca czerwca prowadził program biznesowy w TVN Bis24, a następnie dostał kilkadziesiąt dni urlopu, podczas którego bawił się poza granicami kraju. Kilka dni temu podczas meczu Polska-Kazachstan był widziany na Stadionie Narodowym w Warszawie, gdzie w loży dla VIP-ów popijał drogiego szampana. Dlaczego krakowski metropolita nie wyśle Kazimierza Sowy za klauzurę? Dlaczego pozwala mu bawić się i nadal kompromitować Kościół katolicki? Czyżby uczestniczył w tym samym układzie, w którym od lat tkwi po uszy Sowa?

Kapłan archidiecezji krakowskiej od kilku lat dawał się poznać opinii publicznej jako „kapelan”, a konkretnie kompan hochsztaplerskiego układu Platformy Obywatelskiej. Potwierdziły to taśmy z nagraniami z nieistniejącej już warszawskiej restauracji „Sowa & Przyjaciele”. Obywatel Sowa – razem z gen. Marianem Janickim, Pawłem Grasiem, Włodzimierzem Karpińskim, Jerzym Mazgajem i Rafałem Baniakiem – okazał się skandalistą pełną gębą. Warto posłuchać hity o episkopacie, Kwaśniewskim, wrogach Tuska, Gazecie Polskiej, Monice Olejnik oraz o planach na emeryturę. Pogarda i chamstwo, z jakim odnosił się do „zwykłego Kowalskiego z Lubelszczyzny”, wołała o pomstę do nieba.

O tym, że przez wiele lat ks. Kazimierz Sowa korzystał z wykupionego u kard. Stanisława Dziwisza mandatu na bezkarność, informowałem w czerwcu bieżącego roku (PRZECZYTAJ: UJAWNIAMY! Dlaczego ksiądz Kazimierz Sowa był bezkarny). Dziwiszowi bardzo zależało na jak najszybszym zakończeniu przyspieszonego procesu kanonizacyjnego Jana Pawła II oraz na ukończeniu budowy sanktuarium Jana Pawła II. W tym celu zbierał pieniądze na wszelkie możliwe sposoby. Bardzo dochodowy był dla niego Sowa, który czerpał profity z TVN-u i od polityków PO oraz ze spółki Krak-Chemia, do której zarządu należał.

Problem w tym, że okres „panowania” kard. Dziwisza zakończył się, a na jego miejsce został wytypowany abp. Marek Jędraszewski, który w sierpniu ubiegłego roku, -w pogoni za wymarzonym Krakowem – w rozmowie z moim byłym prowincjałem stwierdził, że z „ideą narodową nie ma nic wspólnego”. Mimo to, w prawicowych mediach czytałem mnóstwo optymistycznych tekstów o biskupie, który „w Krakowie zrobi porządek”.

PRZECZYTAJ: Ks. Sowa odbywa karę w studiu TVN Bis24. Gdzie ten ideowiec abp Jędraszewski? Episkopat milczy

Tylko gdzie teraz jest abp Jędraszewski? Czyżby zapadł się pod ziemię? A może ks. Sowa pod stołem przekazał mu grubą kopertę pieniędzy, tak jak przez lata czynił z kard. Dziwiszem, który za banknoty kupczył nawet prywatnymi zapiskami i „ampułkami z krwią Jana Pawła II”? Czyżby czar abp. Marka Jędraszewskiego prysł niczym bańka mydlana?

Jędraszewski od lat marzył, by zostać metropolitą krakowskim. Jednak nie chodziło tu o zaprowadzenie porządku w Polsce południowej i oczyszczenia Kościoła krakowskiego z liberalnego bełkotu, ale o pompowanie własnej próżności. Jak poinformowała mnie członkini rodziny metropolity, „Marek to człowiek, dla którego niesamowicie liczy się kariera i pieniądze”. Metropolita nie stronił również od nepotyzmu. Jego młodszy brat Stanisław Jędraszewski, wiceprezes zarządu firmy Bauder Polska, niemieckimi dachówkami pokrył niejeden kościół. Czy to przypadek, że kurialne „przetargi” wygrywał brat biskupa? Ponadto warto przyjrzeć się, z jakiej rodziny pochodzi „prawicowy biskup” – jak nazywają go dziennikarze Gazety Wyborczej. Abp Marek Jędraszewski jest synem prężnie działającego w czasach PRL-u budowniczego. To dzięki niemu aktualny metropolita krakowski pertraktował z komunistami i załatwił sobie zwolnienie ze służby wojskowej, a w 1975 roku wyjazd na studia do Rzymu. Chyba w tym miejscu nie trzeba tłumaczyć, że w czasach komunizmu, pozwolenie na kierowanie poważnymi budowami mogli otrzymać tylko ci, którzy w komunistycznym bagnie tkwili po same uszy? Czy i w tym przypadku karierowiczostwo i pieniądze brały górę nad zasadami? Czyżby niedaleko padało jabłko od jabłoni, a patriotyczne wypowiedzi abp. Jędraszewskiego to była tylko przykrywka do nieuczciwej gry?

Metropolita, który nie czyni ze swoich ust cholewy, suspendowałby ks. Kazimierza Sowę natychmiast, albo przynajmniej wysłał do miejsca odosobnienia. Czyżby abp Jędraszewski, podobnie jak Stanisław Dziwisz, dał się kupić za pieniądze pochodzące z kieszeni układu establishmentu, w którym od lat porusza się krakowski duchowny? A może dają o sobie znać komunistyczne proweniencje abp. Marka Jędraszewskiego, z którymi przecież utożsamiają się układowi przyjaciele Kazimierza Sowy?

Nie łudźmy się… Ksiądz Kazimierz Sowa nadal będzie hasał w najlepsze, a abp Jędraszewski będzie rozwijał swoją „karierę”pisałem w czerwcowym felietonie. Na nasze nieszczęście te słowa okazały się prawdziwe.

Jeśli abp Marek Jędraszewski nie zrobi porządku z Kazimierzem Sową, stopniowo będę publikował wstydliwe dla niego fakty, które doprowadzą do obalenia mitu o ideowym metropolicie Jędraszewskim. Szczęść Boże +

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Przebiśnieg mówi

    Od pewnego czasu uważam, że powołania na księży, ojców odbywają się w Polsce wg selekcji zdecydowanie pozytywnej, natomiast na biskupów i „wyższych” hierarchów” niestety wg selekcji zdecydowanie negatywnej. Oczywiście nieliczne wyjątki w obu kategoriach potwierdzają te reguły. Nie zapominajmy jednak, że bez Świętego Kościoła Rzymskokatolickiego nie byłoby Polski, Polaków i cywilizacji nie – barbarzyńskiej. Zobaczmy co jest w stanie pozytywnego zdziałać ateistyczne i innowiercze lewactwo ?! Odwołujmy się więc do dobrych wzorców katolickich, a jest ich pełno i pamiętajmy, że Pan Bóg dopuszcza także okresy prób, aby sprawdzić naszą miłość i wierność wobec Niego.

    1. test24 mówi

      Postępowi ateiści wymordowali kilkadziesiąt lat temu 100 mln ludzi w krajach komunistycznych, to grubo ponad 10 razy tyle, co chrześcijanie podczas krucjat, które były tysiąc lat temu.

      Co więc dobrego przyniósł światu ateizm, oprócz tego, że nic?

  2. Robert mówi

    Ks Dziwisz w tym roku pasie biedne owieczki na Forum Ekonomicznym w Krynicy,jego zdjecie jest we wczorajszym nr.Rzeczpospolitej wśród innych zdjec sławnych politykow i biznesmenów

  3. Jarek mówi

    Odnoszę wrażenie że biskupi to największe kanalie. Robią wszystko aby ludzie nie wierzyli. A wierzyć to się wierzy w Boga a nie w facetów w sukienkach. Idę oddać cześć Welesowi za kolejny udany dzień w handlu

    1. Tomek mówi

      Ilu jest konfidentów komunistycznych wśród biskupów ? Raczej zapytam który nie jest …

  4. Gracjan mówi

    Doświadczyłem smutnej prawdy w spotkaniu z biskupami,że są pozbawieni uczuć ludzkich.

  5. MIumlu mówi

    30% kosciola katolickiego to ksieza z powolaniem ,,,,

  6. Waldemar mówi

    Niestety od służby wojskowej nie udało mi się wymigać Pażdziernik 1975 – październik 1977, a mojemu bratu wydłużono służbę wojskową o pół roku z powodu wprowadzenia stanu wojennego i dla naszej OJCZYZNY służył 2,5 roku. Takiemu to dobrze. Nauka, studia nie to co mnie.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close