Donald Trump się myli

fot. youtube
5 1 888

Minęło już wystarczająco dużo czasu od wizyty i słynnego przemówienia prezydenta USA pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego, żeby – po wysłuchaniu wszystkich peanów i hymnów pochwalnych na jego i naszą cześć – powiedzieć o tym, w czym Donald Trump się pomylił. Jednak o tym na końcu, zwłaszcza, że nie jest tego dużo. Nie mogę sobie jednak odmówić prawa do kilku słów komentarza do tego, co z Placu Krasińskich usłyszeliśmy. A nie mogę dlatego, że jako jeden z niewielu komentatorów życia politycznego, już przed wyborami pisałem, że z wygranej Trumpa może wyniknąć coś dobrego dla nas.

W tekście Tryumf Trumpa, a sprawa Polska, który ukazał się w Warszawskiej Gazecie 15-go kwietnia 2016 roku napisałem m.in.: Brutalna prawda jest taka, że żaden prezydent, ani król, ani cesarz, ani premier żadnego kraju nie zrobi nic dla nas, o ile nie będzie to leżało w jego własnym interesie. Dotyczy to wszystkich prezydentów, cesarzy, królów i premierów, w tym Orbana i Trumpa, ale także Hillary Clinton i nie bądźmy głupi myśląc,  że jest inaczej. 
Jest to kwestia tak oczywista, że nie wspominałbym o niej dziś, gdyby nie pewne zaskoczenie, polegające na tym, że w postępowaniu nowej administracji amerykańskiej widać wyraźnie coś w rodzaju dwóch poziomów tego „interesu”.

Pierwszy i najlepiej widoczny poziom tego interesu jest oczywisty. To sprzedaż broni i gazu łupkowego. W tej sprawie powiedziano już prawie wszystko, ale chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Ponieważ kontrakty na dostawy surowców bezpośrednio do Europy Środkowej są kijem w szprychy dla Rosji, Francji i Niemiec, nie ulega najmniejszej wątpliwości, że zrobią one dosłownie wszystko, żeby temu zapobiec! Między innymi, przy pierwszej nadarzającej się okazji, spróbują Jankesów przekupić. Ale tym razem nie będzie łatwo. Naszym atutem jest wielkość rynku zbytu. Wykpiwana wielokrotnie idea szerokiego porozumienia pomiędzy państwami leżącymi pomiędzy morzami: Bałtyckim, Czarnym i Adriatykiem, jest czymś, co uprawdopodabnia utrzymanie umów z USA. Rynek zbytu, a zatem i spodziewane zyski dla Amerykanów są takie, że potrzeba by jakiegoś niezwykle potężnego lewara, zastosowanego przez Angelę Merkel, czy Putina, żeby Amerykanie nas sprzedali.

Drugi poziom interesu jest chyba jeszcze ważniejszy. Donald Trump zdaje się rozumieć, że świat na którym dorobił się swego majątku i na którym ten majątek chce zostawić dzieciom, jest zagrożony. Rozumie też zapewne źródła tego zagrożenia i wie, że w obronie tego świata również potrzeba mu sojuszników. Z jego licznych wypowiedzi – przypomnijmy, człowieka kilkukrotnie żonatego, którego trudno posądzić o jakąś dewocję – wynika, że zdaje sobie doskonale sprawę, iż żadnej cywilizacji nie da się ani stworzyć, ani rozwinąć, ani też obronić bez Boga. Wszystkie cywilizacje w dziejach ludzkości miały jedną wspólną cechę – spójny system religijny! Stąd jego odwołania i pochwały w stosunku do katolików, stąd jego nawiązania do św. Jana Pawła II w przemówieniu z Warszawy i cytat z pieśni religijnej: ”My chcemy Boga”!  Podejrzewam, że Trump, który sam jest prezbiterianinem widzi, że cywilizacja zachodnia oparta była na katolicyzmie, a dobrobyt społeczeństw – coś co zaistniało po raz pierwszy w całej historii ludzkości – państwa zachodnie osiągnęły dzięki społecznej nauce kościoła katolickiego i wynikającemu z niej etosowi pracy. Myślę, że widzi niebezpieczeństwo, wręcz samobójcze, w relatywizowaniu prawd i norm i w zastępowaniu Boga zbrodniczymi ideami Oświecenia. Stąd jego działania skierowane na przykład przeciw ruchom aborcyjnym. Wydaje się, że jest człowiekiem patrzącym dalej, niż można się było spodziewać. I znów, jak w przypadku handlu bronią i gazem – te sto milionów ludzi żyjących między trzema morzami w centrum Europy, to sojusznicy zbyt cenni, by nie dotrzymać danego słowa i złamać obietnice z byle powodu!

Zatem widać wyraźnie jak niezwykle ważna jest inicjatywa Trójmorza, a przy tej okazji trzeba koniecznie wspomnieć panią prezydent Chorwacji Kolindę Grabar-Kitarović , której wielką zasługą jest namówienie liderów pozostałych państw tworzących tę inicjatywę do udziału w niej. Należy się jej za to nasza wdzięczność i uznanie. Wydaje się, że Opatrzność czuwająca nad światem i Polską sprawiła, że w mniej więcej jednym czasie w Polsce, w USA i w Chorwacji znaleźli się u władzy ludzie, którzy rozumieją współczesny świat na tle dobrze, by pociągnąć go w odpowiednią stronę.

Ponieważ zbliżam się do wyczerpania limitu znaków przydzielonych mi przez redakcję, wypada powiedzieć, gdzie Donald Trump się myli.

Nad tym kontynentem nie unosi się już widmo komunizmu – powiedział prezydent USA.

I tu się niestety mylił. Europa jest w szponach komunizmu! Komunizm, o czym już wielokrotnie pisałem, jest – jakkolwiek nieoficjalną – to jednak z całą pewnością naczelną doktryną przywódców Unii. Stary kontynent tkwi pod butem najgorszego z możliwych systemów opresji, który tylko sprytnie został upudrowany, by nie widać było jego prawdziwego szpetnego oblicza! I chyba jedyna nadzieja na ratunek tkwi w ludziach naszego rejonu Europy, w ludach, które ten komunizm poznały najdokładniej, czyli w nas Polakach, w Czechach, Słowakach, Węgrach, Bułgarach, Rumunach, Chorwatach…

Już na sam koniec nasunęła mi się pewna myśl. Dyskutujemy w Polsce o sensie takich heroicznych zrywów, jak Powstanie Warszawskie. Zdaniem niektórych było ono zupełnie niepotrzebne i nic nie dało. Na pewno krytycy Powstania mają swoje racje, ale 6-go lipca 2017 roku, miliard ludzi na całym globie usłyszało z ust najpotężniejszego człowieka świata historię o obronie wąskiego przejścia przez ulicę w centrum naszej stolicy:

Na nic zdadzą się największe gospodarki świata i broń największego rażenia, jeśli zabraknie silnej rodziny i solidnego systemu wartości. Tych, którzy zapomnieli o ich kluczowym znaczeniu zachęcam do odwiedzenia kraju, który nigdy tego nie zapomniał – niech przyjadą do Polski. Niech przyjadą tu, do Warszawy i niech poznają historię Powstania Warszawskiego.  Niech poznają historię Alej Jerozolimskich…

Teraz zbieramy owoce męstwa Powstańców Warszawskich! Dlatego wypada mi na zakończenie powtórzyć to, co krzyczeli ludzie na spotkaniu z prezydentem USA, w reakcji na jego powitanie skierowane do weteranów Powstania:

Cześć i Chwała Bohaterom!

Cześć i Chwała Bohaterom!

Cześć i Chwała Bohaterom!…

 Lech Mucha

Tekst ukazał się w tygodniku Polska Niepodległa (12.07.2017.)

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. jacek mówi

    Zasadniczo zgadzam się z panem Lechem Muchą,ale ofiary powstania antywarszawskiego niech będą dla nas memento i ostrzeżeniem,aby polityka polska była suwerenna,mądra i zdroworozsądkowa.

  2. Radosław mówi

    Jacku – Księże Jacku – lubię Cię czytać i słuchać, Twoje przemyślenia są mądre, ale proszę, promuj dobrą polszczyznę – poprawny zapis daty to „15. czerwca”, a nie „15-go”, a w języku mówionym nie zamieniaj „ą” na „oł”… daruj śmiałość, ale oprócz treści ważna jest też forma… Łączę wyrazy szacunku,
    Radosław (w necie używam nicka AlDente).

  3. MB mówi

    Tak, od razu to zauważyłem w przemówieniu Trumpa. Trzeba by wysłać do Białego Domu wykłady p. Krzysztofa Karonia, żeby się Trump trochę dokształcił w temacie, bo bez tego jest jak ślepy generał na wojnie.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close