Branża futerkowa pod ekologicznym odstrzałem

Graf. MH
9 971

To będą gorące wakacje dla konkretnej grupy producentów w Polsce, którym grozi wprowadzenie zakazu produkcji jednym zapisem ustawy. Chodzi o likwidację branży futerkowej w Polsce.

Jeszcze przed wakacjami parlamentarnymi, które w tym roku będą wyjątkowo długie, bo potrwają od 22 lipca do 11 września, do Sejmu ma trafić przygotowany przez Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt projekt nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt. Projekt kontrowersyjny, bo w swym zapisie całkowicie likwiduje hodowle zwierząt futerkowych i ubój rytualny w Polsce. Nowelizacja, jeżeli zostanie przyjęta, wprowadzi również zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach i zakaz trzymania psów na łańcuchach.

Co ciekawe, na temat potencjalnego wprowadzenia ponownego zakazu uboju rytualnego niewiele się mówi. Przypomnijmy, że ubój rytualny został w Polsce zakazany w 2013 roku, zakaz trwał do końca 2014 roku, gdy Trybunał Konstytucyjny uznał go za niezgodny z Konstytucją w kwestii swobody praktyk religijnych. Główny atak skierowany jest na branżę futerkową.

Los zwierząt w Polsce nie jest czymś obojętnym, bo jest to już kolejny projekt nowelizacji ustawy regulujących szeroko pojętą ochronę zwierząt. Niedawno parlament zajmował się rządowym projektem zaostrzającym kary za znęcanie się nad zwierzętami, w którym nie było nawet jednego zapisu zakazującego jakiejkolwiek produkcji opartej na zwierzętach w Polsce.

Radykalny projekt chce przeforsować Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt zdominowany przez Platformę Obywatelską bardzo mocno współpracujący z garstką posłów PiS, na czele z Krzysztofem Czabańskim i Joanną Lichocką, a także posłanką Ewą Lieder z partii Nowoczesna.

Do zacnego grona, które chce wykończyć jedną z czołowych produkcji polskiego rolnictwa, trzeba dodać stowarzyszenie Otwarte Klatki, które razem z firmami utylizacyjnymi maszeruje po odpady poubojowe o wartości ok. 500 mln zł, obecnie skupowane od polskich producentów drobiu i ryb właśnie przez hodowców zwierząt futerkowych. Liderka stowarzyszenia wprost przyznaje, że istnienie branży futerkowej jest bezpośrednią konkurencją dla firm utylizacyjnych. Ciekawostką jest, że większość utylizatorni w Polsce należy do Niemców.

Mocna grupa zagranicznego interesu wspierana przez kilku parlamentarzystów oraz, z uwagi na to, że Czabański jest przewodniczącym Rady Mediów Narodowych, przez główne media od kilku lat próbuje położyć polską produkcję naturalnych skór zwierząt futerkowych.

Hodowcy zwierząt futerkowych w Polsce nie dają jednak za wygraną i sprzeciwiają się wprowadzeniu takiego zakazu, który, dokładnie jak w przypadku zakazu uboju rytualnego, położy całkowicie tę konkretną gałąź rolnictwa, mimo że nowelizacja ustawy przewiduje okres wygaszania (również podlegający sporowi)

Skrajna ingerencja w rynek, jaką będzie całkowita likwidacja hodowli zwierząt futerkowych w Polsce doprowadzi do utraty pracy przez blisko 50 tys. osób zatrudnionych w branży bezpośrednio i pośrednio ponieważ branża futerkowa jest ściśle powiązana z branżą drobiową czy rybną oraz takimi profesjami, jak transport, solarstwo, budownictwo, produkcja pasz, weterynaria, etc.

W związku z zależnością branży drobiarskiej i rybnej od branży futerkowej, w momencie wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt na futra, cena drobiu i ryb na sklepowych półkach pójdzie w górę, koszt likwidacji jednej branży poniosą wszyscy konsumenci. Przyczyną jest wspomniana walka o odpady poubojowe o wartości ok. 500 mln zł. Obecnie producenci drobiu i ryb sprzedają odpady poubojowe hodowcom mięsożernych zwierząt futerkowych, z czego powstaje karma np. dla norek. Gdy zakaz hodowli na futra wejdzie w życie producenci drobiu i ryb będą musieli płacić za utylizację tych odpadów, co przyczyni się bezpośrednio na wzrost kosztów produkcji finalnego mięsa, które trafia do sklepu.

Praktycznie 100% gotowego produktu, jakim są naturalne skórki zwierząt futerkowych idzie na eksport do domów aukcyjnych w Seattle, Toronto, Kopenhadze czy Helsinkach. Całkowita wartość tego eksportu wynosi ok. 1,5 mld zł. Branża generuje spore wpływy do budżetu państwa i, co istotne, nie jest w żaden sposób dotowana i dofinansowywana ze środków publicznych.

Konkurencja na światowym rynku naturalnych skór zwierząt futerkowych nie śpi i pozycję, którą obecnie ma Polska, a jesteśmy trzecim producentem za Chinami i Danią, z powodzeniem przejmą te państwa, które specjalizują się w branży futerkowej (Dania przy 5 mln mieszkańców produkuje rocznie 20 mln naturalnych skór zwierząt futerkowych), ale także takie, które dopiero branżę zaczynają rozwijać i promować. Mowa tutaj o wschodnich sąsiadach, głównie Rosji, gdzie hodowla zwierząt na futro jest coraz popularniejsza. Rosjanie po wprowadzeniu embargo na polski drób, by sprostać krajowemu zapotrzebowaniu na to mięso, mocno rozwinęli produkcję drobiu u siebie. Ponownie pojawia się wątek drobiowych odpadów poubojowych, które, zamiast sprzedawać niemieckiemu potentatowi w utylizacji, można przekształcić na karmę dla norek i mieć dodatkowy zysk z eksportu naturalnych skór, na które światowe zapotrzebowanie wciąż wzrasta.

Nikt przecież nie mówi o likwidacji przemysłu futrzarskiego w ogóle. Rynek jest zbyt duży, żeby można go było po prostu zlikwidować, a jak dobrze wiemy, wszelkie zakazy i regulacje unijne prowadzą do tego, że dany towar zaczyna być produkowany przez te same zachodnie firmy, tylko gdzie indziej i taniej.

Według sondażu IBRIS wykonanego w czerwcu Polacy sprzeciwiają się wprowadzeniu zakazu hodowli zwierząt na futra w Polsce, ale oczekują podwyższenia standardów branży futerkowej. Badania wskazują jasno, że 56 proc. badanych sprzeciwia się zakazowi hodowli zwierząt na futra w Polsce, za likwidacją branży opowiedziało się 31 proc. respondentów.

Podsumowując, w chwili, gdy branża futerkowa zostanie w Polsce zlikwidowana, co będzie dużym ciosem w gospodarkę rolno-spożywczą, polski rolnik pójdzie na dziady, a produkcja naturalnych futer na świecie będzie miała się świetnie. Tylko jeden z większych graczy zostanie wyeliminowany z rynku przez grupę szkodników, która uwzięła się na tę gałąź produkcji.

Pytanie, co będzie następne w kolejce do likwidacji…

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Robert mówi

    Kazdy Minister Rolnictwa wie,ze kiedy zechce zablokowac kolejnego,,Emila Wasacza,,zawsze prezesa jak sie zdaje od łaczacych wszystkie kraje swiata autostrad,skonczy jak Gabriel Janowski,odezwie sie zegarmistrz swiata purpurowy(sam sie teraz zastanawiam,autentycznie co autor miał na myśli?Purpuratów?)i zabełta mu błekit w głowie,wszak technologia remote neural monitoring w rękach prawdziwego gospodarza,który w sposób ciagły dba o swój inwentarz,ziemie, więc czesto stosuje płodozmian,daje Bacy,elektrycznemu Bacy możliwość ubierać stada w takie futerka,jakie obecnie sie mu widza,a widza wszystko psy UBeckie światowe,i niewazne jak tam prosty własciciel bedzie psa nazywał….

  2. Waldemar mówi

    Czy Prawo i Sprawiedliwość zaczyna iść drogą Platformy Obywatelskiej.
    Szykuje się również podniesienia cen paliwa. PIS wprowadza podatek drogowy 20 gr na litrze plus vat.
    Zaczyna być wesoło.

  3. YARENTY mówi

    ZWIERZETA FUTERKOWE NAJLEPSZE FUTERKA MAJA W LESIE

  4. YARENTY mówi

    DONALDUTUSKI STWIERDZIL KIEDYS ZE NIE WIADOMO DO KONCA CZY UBOJ RYTUALNY PRZYNOSI ZWIERZETOM JAKIES WIEKSZE CIERPIENIA ! TO JA PROPONUJE ZEBY WYPROBOWAL NA SOBIE… [email protected]

  5. krzysztof mówi

    Stop na nieuzasadnione zabijanie i męczenie zwierząt !

  6. Zbyszek mówi

    Stop ekoterrorystom z Durnych Klatek i Divy!
    Otwarte (na haracze) Klatki zrobią wszystko, żeby wykończyć polskich przedsiębiorców. Żenada.

  7. M. mówi

    Całym sercem ZA! Zarabiać na krzywdzie zwierząt to totalna porażka.

    „Pytanie, co będzie następne w kolejce do likwidacji…” – oby ubojnie, fermy-molochy i polowania.

    1. MM mówi

      W pełni popieram likwidację przemysłowej hodowli zwierząt i całkowity zakaz polowań.

  8. Darek mówi

    O warunkach, w jakich przebywają zwierzęta i jak są traktowane, mówiono wiele. Zdjęcia ferm niespełniających wymogów sanitarnych, zwierzęta traktowane w przerażający sposób, przetrzymywane w kojcach, które ograniczają ich przestrzeń do minimum. Przykładowo – lisy mają na fermach ok. 0,5 mkw. terytorium. Dla porównania, gdyby w podobnej skali ograniczyć przestrzeń człowiekowi, spędziłby on całe życie w boksie o powierzchni niecałego metra kwadratowego i wys. 1,9 m. Stop fermom hodowli na futra w Polsce!

Odpowiedz na 1 |

Anuluj odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close